Sztuczna inteligencja (AI) bez wątpienia stanowi obecnie integralną częścią życia społecznego i współczesnej gospodarki, przynosząc za sobą zarówno potężne korzyści, jak i wyzwania związane z ochroną danych osobowych oraz prawem do bycia zapomnianym. Jednym z najnowszych problemów, które wyraźnie podkreślają te trudności, jest przypadek użytkownika sztucznej inteligencji, a mianowicie ChatGPT od OpenAI, który złożył skargę do Urzędu Ochrony Danych Osobowych (UODO) w związku
z działalnością algorytmu stworzonego przez OpenAI.
Użytkownik zarzucił, iż OpenAI naruszyło przepisy art. 12 i art. 5 ust. 1 lit a Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych (RODO), twierdząc, że spółka udzieliła mu niejasnych i nieprecyzyjnych odpowiedzi, nie odwołując się faktycznie do zgłoszonych zarzutów.
W skardze zarzucono spółce, że nie zrealizowała obowiązku informacyjnego wobec skarżącego, których dane pozyskano w 2021 roku. Według skarżącego, obowiązek ten powinien zostać spełniony na etapie pozyskiwania danych do celów treningowych modeli językowych AI. Spółka zaniechała również poinformowania skarżącego o źródle, z którego pochodzą dane na jego temat oraz o odbiorcach lub
kategoriach odbiorców tych danych.
Na gruncie zaistniałej sprawy warto zauważyć, że w przypadku algorytmów AI trudno jest ustalić jednego konkretnego podmiotu, który miałby być odpowiedzialny za przetwarzanie danych osobowych. Algorytmy te przeszukują ogromne ilości informacji z różnych źródeł, co utrudnia określenie, kto jest administratorem danych oraz jakie dokładnie dane przetwarzają. To prowadzi do braku przejrzystości
w przetwarzaniu danych i trudności w realizacji obowiązków informacyjnych określonych w GDPR. Dodatkowo pojawia się kwestia realizacji prawa do bycia zapomnianym, a w przypadku algorytmów AI staje się ona problematyczna, szczególnie jeśli dane osobowe są dostępne publicznie lub zostały podzielone przez samego użytkownika. Usunięcie tych informacji może naruszyć inne prawa, takie jak
wolność wypowiedzi czy interes publiczny. Algorytmy SI często generują nowe treści na podstawie przetworzonych danych, co z kolei może prowadzić do pojawienia się nieprawdziwych lub zmyślonych informacji, co utrudnia zastosowanie prawa do sprostowania w tradycyjnym sensie.
Obecnie sprawa skarżącego jest rozpatrywana przez UODO, który zapowiedział wyjaśnienie sprawy. Europejska Rada Ochrony Danych Osobowych również pracuje nad tym przypadkiem i utworzyła specjalną grupę roboczą w tej sprawie.

